Tytuł: Piękne Istoty
Autor: Kami Garcia, Margaret Stohl
Ilość stron: 536
Wydawnictwo: Wydawnictwo Łyński Kamień
Ocena: 6,5/10
Wchodzę do księgarni – mogę kupić tylko jedną książkę. Trudny wybór. Siedzę już pół godziny i nie mogę się zdecydować. W końcu decyduję się na „Piękne istoty”. „Dajcie to fanom „Zmierzchu” i serialu „Czysta krew” HBO. Super! Mam nadzieję, że żaden świecący wampir nie będzie latał po lesie. Jednak kupuję, bo słyszałam od kilku osób pozytywne opinie na ten temat.
Strona trzydziesta, pięćdziesiąta, setna... Całkiem mi się podoba, jednak typowe paranormal romance. Nudne miasteczko, bez tajemnic(jak się potem okazuję, jest całkiem przeciwnie), Ethan zaczyna kolejną klasę, marzy, żeby się stąd wyrwać. Nudę przerywa nowa dziewczyna, siostrzenica Macona, który od lat nie wyszedł z domu, budzi powszechny strach. Dziewczyna potrafi sprawdzić, że pękają okna. Nasz Ethan próbuje dowiedzieć się, kim jest owa tajemnicza Lena. Jak to zwykle była, dziewczyna nie chce mu nic zdradzić, jednak i tak potem wszystko wychodzi na jaw. I teraz uwaga, uwaga... Niespodzianka! Ethan zakochuje się w Lenie, inaczej być nie może.
Plusem książki jest narracja. Narratorem jest Ethan, co wydaje mi się dobrym pomysłem. Jakoś nie wyobrażam sobie czytania tej książki oczami Leny.
Największą sympatię i najwięcej punktów zdobył u mnie Link, najlepszy kumpel Ethana. Mimo, że całe miasteczko, z jego matką na czele, odwróciło się plecami do Leny i Ethana on cały czas był z nimi i nie wstydził się siedzieć z nimi na stołówce. Aplauz dla Linka!
Mimo, że książkę przeczytałam szybko to momentami czułam niedosyt. Tego typu historie czytałam już wielokrotnie i pewnie jeszcze wiele takich powstanie. Jednak wszyscy uwielbiamy takie historie, mimo że łatwo przewidzieć akcję.
Loony.
