Dobry wieczór, kochani!
Moja
czytelnicza niemoc definitywnie się skończyła, dlatego spędzam te
wolne grudniowe dni na czytaniu. Na brak książek nie mogę
narzekać, a ciągle pojawiają się nowe... Zobaczcie sami, jakie
piękne:
Na
samej górze są dwa mikołajkowe prezenty od mojej kochany Liki
- Ulica
rajskich dziewic,
o której wprawdzie wcześniej nie słyszałam, ale może być
ciekawie, oraz Kalendarz
2015 Beaty
Pawlikowskiej, z którego posiadania bardzo bardzo się cieszę, bo
pewnie się przyda, a sama bym sobie takiego nie kupiła. Niżej mamy
długo oczekiwaną Wnuczkę
do orzechów kupioną
na spółkę razem z Mamą(czyt. ja zamawiałam, Mama płaciła). W
śnieżną noc jest
gwiazdkowym prezentem od Natalii. Książeczka już przeczytana i
pokochana, na dniach możecie spodziewać się recenzji. W
pogoni za świetlikami dostałam
od świętego Mikołaja, a te trzy perełki na dole znalazłam pod
choinką. Cichą
5 już
zaczęłam i w sumie to mam mieszane uczucia(coś więcej napiszę w
recenzji), Głos
w wietrze to
pierwszy tom trylogii Znamię
lwa,
którą Ciocia poleca mi od bardzo dawna, więc cieszę się, że
wreszcie poznam prozę pani Rivers. A na samym dole Posłaniec, o
którym marzę już od jakiegoś czasu i jestem bardzo bardzo
szczęśliwa, że niedługo będę mogła wreszcie tę książkę
przeczytać.
Na dziś tyle, niedługo planuję Was zasypać recenzjami! Dobrej nocy!