Tytuł: Światła Września
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: Muza SA
Ocena: 7/10(bardzo dobra)

„(...) niektórzy ludzie, podobnie jak niektóre zabawki, przychodzą na świat ze skazą. W pewnym stopniu jesteśmy podobni do zepsutych zabawek (...)”
Lata 30. poprzedniego wieku. Dla wdowy Simone i jej dzieci – Irene i Doriana, zaświeca się światełko w tunelu. Dostają szansą, aby o teraz ich trudne chwile stały się tylko złym wspomnieniem. Cała rodzina przenosi się do nadmorskiej miejscowości i zamieszkuje w rezydencji Lazarusa, fabrykanta zabawek. Ale czy na pewno to koniec kłopotów? Czy od teraz będę wieść spokojne życie?
Zafón jest moim mistrzem. Mistrzem budowania napięcia, wartkiej akcji, dreszczyku emocji. A przede wszystkim mistrzem obrazu. Ten wniosek wyciągnęłam już po „Księciu Mgły”, a „Światła Września” już po pierwszych stronach utwierdził mnie w tym przekonaniu. Na mojej półce czekają na mnie „Cień wiatru” i „Marina”. Aż się boję myśleć, jak dobry będzie „Cień” - powieść Zafóna, która zachwyciła świat.
Świat przedstawiony przez Zafóna jest bardzo realistyczny. Momentami miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę, że mój pokój znajduję się w rezydencji Crevenmoore, że cień, krąży po moim pokoju, że słyszę głos rozgadanej Hannah. Czuję ciarki na plecach i boję się nocą wyjść z łóżka, bo nie wiem czy nie czyha tam na mnie cień. „Światła września” mają niesamowity klimat, są pełne grozy, która porusza wyobraźnię każdego czytelnika.
„Światła września” są powieścią o zaprzedaniu duszy, o demonach przeszłości, które potrafią nas znienacka dopaść i zmienić nasze życie w piekło. Mimo że już dawno o tym zapomnieliśmy, to ta przeszłość może zniszczyć wszystko, co przez lata budowaliśmy.
Polecam Wam wszystkim „Światła września”. Dlaczego? Po prostu polecam. Jest przepełniona fantastycznymi opisami, scen grozy, ma świetny, tajemniczy klimat.
Lonny.