Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafón. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carlos Ruiz Zafón. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

026. CIEŃ WIATRU

Tytuł: Cień wiatru
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Język oryginału: hiszpański
Tytuł oryginalny: La Sombra del Viento
Ilość stron: 516
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania polskiego: 2005r., 2011r.
Cena z okładki: 34.99 zł
Moja ocena: 9+/10


„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.”

Barcelona, rok 1945. Pan Sempere zabiera swojego dziesięcioletniego syna Daniela do niezwykłego miejsca  – na Cmentarz Zapomnianiych Książek. W tym labiryncie różnorodnych książek, zapomnianych, zagubionych i oddanych przez swoich właścicieli Daniel ma wybrać jedną książkę, którą będzie opiekować się przez całe życie. W ten sposób w ręce wpada mu Cień Wiatru, którego autorem jest tajemniczy Julian Carax. 


Po latach oczarowany powieścią Daniel postanawia odnaleźć inne książki autora. Jednak jest ktoś, kto nieustannie usiłuje zniszczyć wszystkie ocalone książki, nie zapominając o ostatnim tomie ocalonym przez chłopca. Mimo wszystko Daniel nie ustaje w poszukiwaniach, dąży do wyznaczonego celu. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jakie wielkie niebezpieczeństwo mi grozi.


„W chwili, kiedy zastanawiasz się czy kogoś kochasz, przestałeś go już kochać na zawsze.”

Bardzo podobają mi się tytuły książek Zafóna – są takie nierzeczywiste. Bo czy wiatr może mieć cień? Czy można rządzić mgłą? Tak samo anioły nie mogą prowadzić gier i nie można być więźniem miejsca, które kojarzy się ze zbawieniem... 


„Istniejemy póki ktoś o nas pamięta.” 

Cień wiatru ma wspaniały gotycki klimat. Jak już wspominałam w recenzjach Mariny i Świateł września – Zafón czaruje. Stworzył niesamowity, subtelny i pastelowy świat. Wszystkie słowa są dobrane z wielką starannością, miałam wrażenie, że żadne zdanie nie jest przypadkowe. Jest to jedna z tych historii, które się pochłania, a nie czyta. Gdy otwierasz książkę zapominasz o bożym świecie. Znajdziemy tutaj wiele mrocznych tajemnic i różnorakich intryg. Nie brakuje też wątków miłosnych, ludzkich dramatów i przyjaźni. 


„...ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami.”

Carlos Ruiz Zafón stworzył przewspaniałe postacie - są jedyni w swoim rodzaju. Jedną z najsympatyczniejszych, a zarazem bardzo tajemniczą jest Fermin - bajerant i kobieciarz o gorącym, ale i szczerym sercu. Nuria i Bea też są świetnymi postaciami. Ale nie tylko oni. Polubiłam prawie każdą postać. Każdy ma swoją historię, każdy wnosi coś do powieści, nie ma postaci przypadkowych. 


„Mówienie jest rzeczą głupców, milczenie- tchórzy a słuchanie rzeczą mędrców.”

Cień wiatru  jest jedną z tych książek, które mają duszę. Podczas czytania czułam, że każda kartka oddycha. Tutaj smutek splata się z radością. Cień wiatru jest kopalnią złotych myśli. W tej książce odnalazłam siebie. Opowiada o ludziach samotnych, pragnących szczęścia, kochających,  i ukrywających się przed sobą. Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek, do których nie raz będę wracać. 


„[...] niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca."

„Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterie; to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć.”







piątek, 23 sierpnia 2013

021. MARINA


Tytuł: Marina
Autor: Carlos Ruíz Zafón
Tytuł oryginału: Marina
Język oryginału: hiszpański
Ilość stron: 304
Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Rok wydania: 2009
Moja ocena: 8/10



"[...] ocean czasu - chcemy czy nie - zawsze zwraca nam to, co w nim kiedyś pogrzebaliśmy."




Carlos Ruiz Zafón jest hiszpańskim pisarzem znanym na całym świecie. Największą sławę przyniosła mu powieść Cień wiatru oraz Gra anioła i Więzień nieba, które są nawiązaniem do historii o Cmentarzu Zapomnianych Książek. Napisał także cztery książki dla młodzieży, z czego trzy miałam szczęście przeczytać. Ostatnio wpadła mi w ręce Marina, do której sam autor ma szczególny sentyment.  

Óskar wychowuje się w barcelońskim internacie. Podczas swoich pieszych wycieczek po Barcelonie spotyka Marinę. W poszukiwaniu przygody trafiają na cmentarz, gdzie spotykają damę w czerni. Postanawiają śledzić kobietę, która zawsze ostatnią niedzielę miesiąca odwiedza bezimienny grób, na którym zostawia czerwoną różę. Intryguje to Óskara i Marinę. Pragną odkryć sekret damy w czerni. Wciąga ich to w wir niebezpiecznych zdarzeń, tajemnic i mrocznych historii.

„Czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni. Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.”

Książka zdobywa pierwszy plus, gdy się na nią spojrzy. Wydawnictwo MUZA wie, jak zachęcić czytelnika. Pałacyk z okładki wygląda, jakby rodem z moich snów, w tym miejscu mogłabym się urodzić, żyć i umrzeć.

Boję się napisać cokolwiek, żeby nie zdradzić któregoś wątku. A wątków było wiele. Jednak nie były one pisane „na siłę” tylko dlatego, żeby coś się działo. Podczas czytania znalazłam pewną małą niespójność.
Nie powiem o co chodzi, nie chcę spoilerować. 

Powtórzę to, co napisałam w recenzji Świateł września - Zafón jest mistrzem obrazów! W opisach dwudziestowiecznej Barcelony wspaniale oddał jej klimat. Zafón ma talent do opisywania rzeczy za pomocą słów w sposób tak rzeczywisty, że momentami gdy spoglądałam przez okno widziałam piękny poranek w Barcelonie, a mój pokój nagle zmieniał się w barcelońską kamienicę.

Czas robi za ciałem to samo co głupota z duszą.”

Postacie są pokazane z wielką pomysłowością. Zafón stworzył tak wiele różnorodnych postaci, że jego talent aż zapiera dech w piersiach. Każdy bohater książki zasługuje na osobną powieść. Nawet kot wzbudził moją sympatię, a to już musi być coś :) Wiele było postaci, które chwytały mnie za serce. A było też wiele takich miejsce. Pałacyk, w którym mieszkała Marina z ojcem, o którym już wspomniałam wcześniej, teatr, cmentarz...

Cmentarz, właśnie, cmentarz! Temu miejscu muszę poświęcić osobny akapit. Był opisany tak realnie, że momentami przechodził mnie dreszcz. Niemal czułam ten chłód pomników. Gdy będę w Barcelonie poszukam tego cmentarza, na pewno znajdę go w mojej wyobraźni...

Zdecydowanie spodobało mi się bardzo wzruszające zakończenie. Nie powiem, czy skończyło się dobrze czy źle, po prostu przeczytajcie tą książkę :) Musicie poczuć ten dreszcz na plecach, zobaczyć te pełne tajemnic uliczki, poznać fenomenalną postać Mariny, usłyszeć historię, która poruszy Wasze serca na długi czas...  





ZAPRASZAM DO OBEJRZENIA FILMIKU:


ORAZ TRAILERA:




PRZYPOMINAM O KONKURSIE - SZCZEGÓŁY W PODSTRONIE "KONKURS" :) 

wtorek, 25 czerwca 2013

014. ŚWIATŁA WRZEŚNIA



Tytuł: Światła Września
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Ilość stron: 256
Wydawnictwo: Muza SA
Ocena: 7/10(bardzo dobra)

Pierwszą powieścią Zafóna, która trafiła mi w ręce był rewelacyjny „Książę Mgły”. Długo czekałam na kolejne dzieło Pana Carlosa. Wreszcie udało mi się zdobyć „Światła września”. Cudo! Wprawdzie „Światła” nie zachwyciły mnie aż tak bardzo, jak „Książę”, jednak od razu gdy ją zdobyłam zaczęłam się zagłębiać się w historię stworzoną przez autora. Zachęcająca, tajemnicza okładka jest dopiero przystawką do wspaniałej uczty!


„(...) niektórzy ludzie, podobnie jak niektóre zabawki, przychodzą na świat ze skazą. W pewnym stopniu jesteśmy podobni do zepsutych zabawek (...)”


Lata 30. poprzedniego wieku. Dla wdowy Simone i jej dzieci – Irene i Doriana, zaświeca się światełko w tunelu. Dostają szansą, aby o teraz ich trudne chwile stały się tylko złym wspomnieniem. Cała rodzina przenosi się do nadmorskiej miejscowości i zamieszkuje w rezydencji Lazarusa, fabrykanta zabawek. Ale czy na pewno to koniec kłopotów? Czy od teraz będę wieść spokojne życie?


Zafón jest moim mistrzem. Mistrzem budowania napięcia, wartkiej akcji, dreszczyku emocji. A przede wszystkim mistrzem obrazu. Ten wniosek wyciągnęłam już po „Księciu Mgły”, a „Światła Września” już po pierwszych stronach utwierdził mnie w tym przekonaniu. Na mojej półce czekają na mnie „Cień wiatru” i „Marina”. Aż się boję myśleć, jak dobry będzie „Cień” - powieść Zafóna, która zachwyciła świat.


Świat przedstawiony przez Zafóna jest bardzo realistyczny. Momentami miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się naprawdę, że mój pokój znajduję się w rezydencji Crevenmoore, że cień, krąży po moim pokoju, że słyszę głos rozgadanej Hannah. Czuję ciarki na plecach i boję się nocą wyjść z łóżka, bo nie wiem czy nie czyha tam na mnie cień. „Światła września” mają niesamowity klimat, są pełne grozy, która porusza wyobraźnię każdego czytelnika.


„Światła września” są powieścią o zaprzedaniu duszy, o demonach przeszłości, które potrafią nas znienacka dopaść i zmienić nasze życie w piekło. Mimo że już dawno o tym zapomnieliśmy, to ta przeszłość może zniszczyć wszystko, co przez lata budowaliśmy.


Polecam Wam wszystkim „Światła września”. Dlaczego? Po prostu polecam. Jest przepełniona fantastycznymi opisami, scen grozy, ma świetny, tajemniczy klimat. 

Lonny.