Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienie na szaniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamienie na szaniec. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2013

043. KAMIENIE NA SZANIEC





Tytuł: Kamienie na szaniec 
Autor: Aleksander Kamiński
Ilość stron: 240
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Kategoria: literatura historyczna 


„Życie jest tylko wtedy coś warte i tylko wtedy daje radość, jeśli jest służbą. Formy służby mogą być zmienne i ciągle dostosowywane do potrzeb życia.”






Do tej pory wojna kojarzyła mi się głównie z bieganiem i strzelaniem z karabinu, czołgami, wybuchaniem granatów, Hitlerem... Definicja mówi, że wojna to zorganizowany konflikt zbrojny między państwami, narodami lub grupami etnicznymi i społecznymi. Dopiero po przeczytaniu Kamieni na szaniec zrozumiałam, że wojna to brutalne i okrutne zjawisko, które działa bez skrupułów, niszcząc wszystko na swojej drodze i odbiera ludziom wszystko, co ma dla nich jakiekolwiek znaczenie. Aleksander Kamiński przenosi nas do czasów II wojny światowej, do okupowanej Warszawy, gdzie poznajemy losy trzech chłopców - Rudego, Alka i Zośki, którzy stanęli oni w konieczności walki z okupantem. Miłość do ojczyzny oraz głębokie poczucie patriotyzmu nie pozwalają im siedzieć z założonymi rękami ani chować głowy w piasek...

Nie będę owijać w bawełnę. N i e n a w i d z ę lektur szkolnych. Nie znoszę ich, ponieważ na większości, najnormalniej w świecie, się zawiodłam. Na same słowo "lektura" krew mnie zalewa i dostaje białej gorączki. Niektóre w sumie nie były najgorsze, nawet mi się podobały, ale za omawianie na lekcjach dostają ode mnie sto minusowych punktów. Niewiele lektur wspominam dobrze, ale niektóre podobały mi się bardzo i zostały w mojej pamięci na bardzo długo. Zdecydowanie do tych książek należy moja ukochana Ania z Zielonego Wzgórza, a także Spotkanie nad morzem, Ten obcy, Jezioro osobliwości i Kamienie na szaniec. 

Pierwszy raz Kamienie na szaniec zaczęłam czytać rok temu na konkurs z polskiego. Przeczytałam wtedy tylko wstęp i
dwa rozdziały. Książka mnie nudziła i nie zmęczyłam jej do końca, zadowoliłam się streszczeniem. W tym roku nie czytałam wstępu, ponieważ miałam stare wydanie, które go nie zawierało. W związku z tym, że to lektura, czekałam z zaczęciem jej do ostatniej chwili. Jak to ja, otworzyłam książkę dopiero dzień przed omawianiem. Byłam nastawiona, że będzie to kolejna nudna i beznadziejna lektura. Ale było inaczej... Miałam wrażenie, że czytam całkiem inną historię, niż rok wcześniej. Ale książka raczej zmienić się nie mogła, to ja się zmieniłam...

„A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei. Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec.”

Jeśli mam być szczera książka wcale nie została dobrze napisana. Zbyt prosty i taki jakiś... dziwny. Momentami czytało mi się bardzo trudno, a także miałam chwile, że wszystko strasznie mi się dłużyło. Styl pisania nie powalił mnie na kolana, a do ideału droga dłuższa niż z Polski do Chin. Ale wydaje mi się, że w tej lekturze nie chodziło o to, żeby została napisana na szóstkę. Ważniejsze jest to, żeby przybliżyć nam dzieje chłopców, którzy potrafili pięknie żyć i pięknie umierać...

Wielki podziw, szacunek i uznanie budzi we mnie postawa Rudego, Alka i Zośki wobec rzeczywistości, w jakiej znalazła się ich Ojczyzna. To, w jaki sposób odnaleźli się w realiach wojny budzi we mnie także nadzieję... Nadzieję, na to, że można być dumnym z bycia Polakiem, a także na to, że w każdej sytuacji można pozostać człowiekiem...

Rudy, Alek i Zośka każde zadanie wykonywali z pełnym poświęceniem, niejednokrotnie ryzykując własne życie. Wielokrotnie wykazywali się odwagą i bohaterstwem. Czuli się odpowiedzialni nie tylko za kraj, ale również za podlegających im kolegów. A przyjaźń między nimi była naprawdę piękna...

Ich gotowość do walki w obronie ojczyzny oraz poczucie miłości do ojczyzny podkreślało piękno ich życia – życia, które całkowicie poświęcili służbie Polsce. Alek, Rudy i Zośka przez całe życie kierowali się wzniosłymi wartościami i ideami. Piękno ich życia pokazuje również ich piękna śmierć. Śmierć bez poczucia żalu, bez lęku. Śmierć poniesioną w czasie pełnienia służby ojczyźnie i w imię przyjaźni. Umierali z godnością oraz świadomością, że że warto było poświęcić swoje życie w imię miłości do ojczyzny.

Trudno jest mi ocenić Kamienie na szaniec. Za to jak została napisana daje jej 6 punktów. Lecz ta wzruszająca i wspaniała historia nie mieści się w skali... Moim skromnym zdaniem uczynienie tej książki lekturą zrobiło jej wielką krzywdę. Jednak z drugiej strony, wielu z nas nie poznało by tej pięknej historii Alka, Rudego i Zośki, którzy poświęcili swoje życie temu, abyśmy dzisiaj byli wolni...

„Kończy się w tym miejscu opowieść, choć walka toczy się dalej. Nieubłagana sprawiedliwość powoli, lecz nieodwołalnie zbliża karzącą dłoń ku gardłom zbrodniarzy świata. We krwi i męce tworzenia rodzi się polski świat Jutra, zamglony chaosem chwili. Walka trwa. Trzeba przerwać tę opowieść. Opowieść o wspaniałych ideałach BRATERSTWA i SŁUŻBY, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i PIĘKNIE ŻYĆ”