Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2015

114. SIOSTRA MOJEJ SIOSTRY







Autorka: Izabella Frączyk
Tytuł: Siostra mojej siostry
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Prószyński
i S-ka










Hanka mieszka w małej miejscowości w Bieszczadach. Żyje skromnie, ledwo wiążąc koniec z końcem. Jej spokojne życie kończy się, kiedy dowiaduje się, że w Warszawie ma przyrodnią siostrę - gwiazdę telewizji. Te dwie panie łączą więzy krwi, chociaż żyją w skrajnie różnych światach, mają całkiem odmienne podejście do życia oraz charaktery. W zwariowanym wirze zdarzeń i przypadków Hania przeprowadza się do stolicy.

Nie będę ukrywała faktu, że Siostra mojej siostry nie należy do literatury wysokich lotów. Sam styl pisania Izabelli Frączyk nie jest zły, choć momentami trochę mnie irytował i męczył. Wypatrzyłam kilka drobnych potknięć i niedopowiedzeń, na szczęście nie były one zbyt rażące. Całokształt jest przeciętny, choć  z łatwością możemy się doszukać dobrych stron, mimo że mankamenty są bardziej widoczne.

Książkę czyta się w błyskawicznym tempie, jednak cały czas czuje się lekki niedosyt. Bo przecież to wszystko było do przewidzenia. Od początku wiedziałam co się wydarzy, jednak autorka zawarła tutaj kilka zwrotów akcji, których rzeczywiście można było się nie spodziewać.
Romea i Julii w tej książce nie znajdziecie. Muszę was zawieźć - wątek miłosny wypada tutaj średnio. Bardziej mnie irytował, niż wzruszał. Nie jestem również do końca zadowolona z tego, jak zostały tutaj wykreowane główne bohaterki. Brakowało tutaj szarości - wszystko jest albo białe, albo czarne. Bo jedna siostra jest śnieżnobiała, a przydałoby się jej troszkę plamek. Wtedy byłoby żywiej, bardziej realnie. Ta druga w pewnym momencie przestała być tylko "czarna", jednak wydarzenie, które ją zmieniło średnio do mnie przemawia. 

Nie przekreślam tej książki, ale pewnie już do niej nie wrócę i niedługo nie będę pamiętać, co się w niej dokładnie działo, jednak czas poświęcony na czytanie nie był stracony. Na koniec powiem tylko, jeśli nie szukacie wielkiej filozofii, tylko zwyczajną rozrywkę, to Siostra mojej siostry jest całkiem niezłym pomysłem. 


Za "Siostrę mojej siostry" dziękuję serdecznie wydawnictwu Prószyński i S-ka!

środa, 26 listopada 2014

102. DOBRY OJCIEC






Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Dobry ojciec
Rok wydania: 
2014
Liczba stron: 
392
Wydawnictwo:
 Prószyński i S-ka












Travis sam wychowuje swoją czteroletnią córeczkę. Dokonał takiego wyboru w wieku dziewiętnastu lat. Zamiast chodzić na randki, imprezować i korzystać z życia musiał opiekować się Bellą, zmieniać jej pieluszki oraz robić wszystko, żeby utrzymać pracę i zarobić pieniądze na utrzymanie córeczki i swojej mamy. Jednego dnia całe ich życie lega w gruzach. Stracili dach nad głową i pieniądze na utrzymanie. Muszą zamieszkać w starej furgonetce, a ich śniadaniem są Tic Taci i winogrona. Travis nie można znaleźć pracy. Wreszcie pojawia się nadzieja. Razem z córeczką wyjeżdżają Raleigh, jednak na miejscu okazuje się, że to nie żadna praca tylko udział w przestępstwie. Decyzja należy do Travisa... 

Całą historię poznajemy z punktu widzenia trójki bohaterów: Travisa, Robin i Erin. Na początku nic nie wskazuje na to, że te osoby mają z sobą coś wspólnego. Jednak z upływem stron losy bohaterów zaczynają się z sobą przeplatać. Autorce udało się połączyć ich losy niezwykle dobrze, bez żadnych nieścisłości czy niedomówień. Równie wspaniale poradziła sobie z uciekaniem wydarzeniami w przeszłość. Brawo!

Po prostu pokochałam postacie Dobrego ojca! Travis od początku zyskał moją sympatię. Podziwiam go za jego niezwykłe poświęcenie i wielką miłość dla małej Belli - kolejnego skarbu tej książki! Dzięki temu małemu słoneczku moje serduszko zmiękło. 

Po raz kolejny książka doprowadziła mnie do stanu, kiedy nie wiem to, co zrobić ze swoim życiem. Po raz kolejny książka tak bardzo mnie wzruszyła i wprawiła w udrętwienie. Jeśli jeszcze raz ktoś mi powie, że czytanie jest nudne i nieciekawe to go wyśmieję, a następnie siłą zmuszę do czytania.

Diane Chamberain między kartkami swojej mówi do naszej podświadomości. Szeptem pyta nas, ile jesteśmy w stanie zrobić dla osób, które kochamy, co tak naprawdę jest w naszym życiu najważniejsze i jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć, żeby nasze dziecko było szczęśliwe? 

Wystarczyło mi przeczytanie Dobrego ojca, żeby wejść do wspaniałego świata książek Diane Chamberlain. Coś mi się wydaje, że zostanę w nim na bardzo długo, bo kolejna pozycja tej autorki już czeka, aż zdejmę ją z półki. Życzę wszystkim, aby również w tym świecie zawitali. Naprawdę warto.