Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 grudnia 2014

103. BÓG ZAWSZE ZNAJDZIE CI PRACĘ








Autor: Regina Brett
Tytuł: Bóg zawsze znajdzie ci pracę
Rok wydania: 
2014
Liczba stron: 
368
Wydawnictwo:
 Insignis










Przestałeś kochać to, co robisz? Szukasz swojej drogi? A może kiedyś już ją znalazłeś, jednak z niej zszedłeś? Rozpoczynasz dopiero karierę zawodową? Czujesz się zagubiony? Znalazłeś już swoje idealne miejsce? Kochasz swoją pracę? Chcesz inspirować innych? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi tak, to powinieneś jak najszybciej sięgnąć po Bóg zawsze znajdzie ci pracę. A jeśli jest inaczej to... sięgnij również. Bo naprawdę warto.

Jak zawsze Regina Brett zachwyca nas swoją mądrością. Najpiękniejszą mądrością, bo wcale nie próbuje nam pokazać jaka to jest mądra(choć naprawdę taka jest!). Nie boi się mówić o swoich błędach z przeszłości, pisać o własnych rozterkach, a przede wszystkim nie wstydzi się powiedzieć, że jest tylko człowiekiem. I najpiękniej mówi o miłości i o tym, że najlepsze, co możesz zrobić ze swoim życiem, to kochać(potwierdzam!). 

Czytając Bóg zawsze znajdzie ci pracę miałam wrażenie, że Autorka siedzi tuż obok mnie i popijając herbatkę mówi o wszystkim z przyjemnością i z uśmiechem patrząc mi w oczy. Książki Reginy Brett są żywe i zapewne dlatego mają dar poruszania ludzkich serduszek.

Książki Brett - nie tylko Bóg zawsze znajdzie ci pracę - opowiadają o miłości, wierze, przyjaźni, nadziei, porażkach, pracy, cierpieniu... I to nie koniec listy... Pani Brett ma to do siebie, że za jakikolwiek by się temat nie zabrała, to zawsze wyjdzie jej świetnie. 

Regina Brett jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Mimo że ona nawet nie wie o moim istnieniu. Zawdzięczam jej naprawdę bardzo bardzo dużo. Czasami mam wrażenie, że gdyby nie Regina Brett to byłabym zupełnie inną osobą. 

Może książka nie wpłynęła na moje życie tak bardzo jak Bóg nigdy nie mruga i Jesteś cudem. Mniej mnie poruszyła i nie nie wywołała tylu emocji. Ale to dalej Brett. Dalej dotyka mojego serduszka, dalej wzrusza, dalej zmienia moje życie i dalej naprawia we mnie to, co się chwieje i dygota. 


Za książkę dziękuję z całego serduszka agencji AIM Media!

środa, 26 listopada 2014

102. DOBRY OJCIEC






Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Dobry ojciec
Rok wydania: 
2014
Liczba stron: 
392
Wydawnictwo:
 Prószyński i S-ka












Travis sam wychowuje swoją czteroletnią córeczkę. Dokonał takiego wyboru w wieku dziewiętnastu lat. Zamiast chodzić na randki, imprezować i korzystać z życia musiał opiekować się Bellą, zmieniać jej pieluszki oraz robić wszystko, żeby utrzymać pracę i zarobić pieniądze na utrzymanie córeczki i swojej mamy. Jednego dnia całe ich życie lega w gruzach. Stracili dach nad głową i pieniądze na utrzymanie. Muszą zamieszkać w starej furgonetce, a ich śniadaniem są Tic Taci i winogrona. Travis nie można znaleźć pracy. Wreszcie pojawia się nadzieja. Razem z córeczką wyjeżdżają Raleigh, jednak na miejscu okazuje się, że to nie żadna praca tylko udział w przestępstwie. Decyzja należy do Travisa... 

Całą historię poznajemy z punktu widzenia trójki bohaterów: Travisa, Robin i Erin. Na początku nic nie wskazuje na to, że te osoby mają z sobą coś wspólnego. Jednak z upływem stron losy bohaterów zaczynają się z sobą przeplatać. Autorce udało się połączyć ich losy niezwykle dobrze, bez żadnych nieścisłości czy niedomówień. Równie wspaniale poradziła sobie z uciekaniem wydarzeniami w przeszłość. Brawo!

Po prostu pokochałam postacie Dobrego ojca! Travis od początku zyskał moją sympatię. Podziwiam go za jego niezwykłe poświęcenie i wielką miłość dla małej Belli - kolejnego skarbu tej książki! Dzięki temu małemu słoneczku moje serduszko zmiękło. 

Po raz kolejny książka doprowadziła mnie do stanu, kiedy nie wiem to, co zrobić ze swoim życiem. Po raz kolejny książka tak bardzo mnie wzruszyła i wprawiła w udrętwienie. Jeśli jeszcze raz ktoś mi powie, że czytanie jest nudne i nieciekawe to go wyśmieję, a następnie siłą zmuszę do czytania.

Diane Chamberain między kartkami swojej mówi do naszej podświadomości. Szeptem pyta nas, ile jesteśmy w stanie zrobić dla osób, które kochamy, co tak naprawdę jest w naszym życiu najważniejsze i jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć, żeby nasze dziecko było szczęśliwe? 

Wystarczyło mi przeczytanie Dobrego ojca, żeby wejść do wspaniałego świata książek Diane Chamberlain. Coś mi się wydaje, że zostanę w nim na bardzo długo, bo kolejna pozycja tej autorki już czeka, aż zdejmę ją z półki. Życzę wszystkim, aby również w tym świecie zawitali. Naprawdę warto.

poniedziałek, 3 listopada 2014

099. BARÇA. ZA KULISAMI NAJLEPSZEJ DRUŻYNY ŚWIATA




Autor: Graham Hunter
Tytuł: Barça. Za kulisami najlepszej drużyny świata
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 385
Wydawnictwo: SQN


Ta fantastyczna iskra inspiracji, radość tej jednej chwili, jest powodem, dla którego jestem trenerem. - Pep Guardiola
  







W wielu aspektach życia jestem pełna sprzeczności. Tak właśnie jest w przypadku piłki nożnej. Zazwyczaj jestem okropnym ignorantem i nie tylko nie oglądam meczów, ale nawet nie interesują mnie wyniki. Jednak sytuacja całkiem się zmienia, jeśli mówimy o FC Barcelonie.

Tej drużyny nie muszę chyba nikomu przedstawiać. FC Barcelona jest najlepszych zespołem na świecie, którego ja ukochałam sobie najbardziej.

Graham Hunter, który z hiszpańską piłką nożną związany jest od 1982 roku, stworzył naprawdę świetne źródło informacji o niezastąpionej FC Barcelonie. Dołączył sporo zdjęć i zaserwował wiele interesujących ciekawostek. 

Książka porusza chyba każdy aspekt życia Barcy. Jest dużo historii, czyli tego co naprawdę lubię - Graham Hunter pisze o drodze tej drużyny na sam szczyt. I to tak, że nie sposób się oderwać! Możemy też wniknąć w umysł trenera i poznać tajemnice szatni Barcelony.
 
Na koniec mogę powiedzieć tylko, że jeśli jesteście fanami Barcelony to koniecznie musicie zapoznać się z tą pozycją. Nie pożałujecie! 

Osiągnęliśmy taki stan porozumienia, że na boisku nie musieliśmy ze sobą rozmawiać. Wystarczy, że jeden na drugiego rzucił okiem, a wiemy, co i jak należy zrobić w danej sytuacji. - Gerard Pique


Za książkę dziękuję bardzo wydawnictwo SQN!

niedziela, 12 października 2014

098. ECHA PAMIĘCI





Autor: Katherine Webb
Tytuł: Echa pamięci
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 500
Wydawnictwo: Insignis

To właśnie klucz do szczęścia. Zrozumieć, gdzie jesteś i co masz już teraz, i czuć za to wdzięczność.





Zabieram się do pisania recenzji i myślę, że znów będę pisała wstęp o miłości. Pewnie gdyby byłby to inny temat to straciłabym cierpliwość i sobie odpuściła. Ale to jednak miłość - wątek, na który najbardziej lubię pisać i który chyba nigdy mi się nie znudzi. Naprawdę, o miłości(pod każdą postacią) mogłabym pisać, pisać i pisać.

Anglia, rok 1937. Czternastoletnia Mitzy Hatcher wychowuje się samotnie w Blacknowle, wsi na wybrzeżu Dorset. Dla nieokrzesanej, odrzuconej przez lokalną społeczność dziewczyny przyjazd słynnego artysty Charlesa Aubreya, jego egzotycznej kochanki i ich córek na letnie wakacje jest niczym powiew świeżego powietrza. Jako muza Charlesa, Mitzy wchodzi w głęboką, trwałą relację z rodziną Aubreyów na trzy kolejne lata. Mitzy stopniowo zaczyna widzieć przed sobą przyszłość, o jakiej nawet nie marzyła. Rodzi się w niej potężna miłość, która ewoluuje razem z nią – niewinne uczucie przeradza się w obsesję, dziecinne zauroczenie ustępuje znacznie bardziej skomplikowanym emocjom. Upłynie blisko siedemdziesiąt pięć lat, zanim konsekwencje tej wielkiej namiętności ujawnią się w pełni dzięki młodemu właścicielowi galerii sztuki, zapatrzonemu w pośpiesznie naszkicowany portret i zdumionemu jego intensywnością. Próby rozwikłania tajemnicy obrazu zawiodą go do Blacknowle, gdzie odkryje prawdę o tamtych gorączkowych, letnich miesiącach sprzed kilkudziesięciu lat.*

Echa pamięci sprawiły, że jestem w emocjonalnej rozsypce. Takich emocji nie przeżyłam już dawno. Naprawdę, nie mogę się po tej książce pozbierać...

Jest to jedna z najpiękniejszych książek o miłości, jakie dane mi było przeczytać. To historia o naprawdę pięknej miłości. A właściwie o najpiękniejszej, przede wszystkim dlatego, że miłość została przedstawiona nie tylko jako uczucie, lecz także jako postawa. 

Książka tak mnie dotknęła i tak mnie zachwyciła, że nie jestem w stanie napisać o niej więcej. Chciałabym napisać jeszcze kilka akapitów - o cudownym klimacie, poetyckimi przepięknym języku, o bohaterach, których pokochałam, o wszystkim, co mnie oczarowało. Ale nie potrafię napisać ani słowa.
Po prostu polecam. Tak zwyczajnie i tak z serduszka. 

*opis pochodzi z okładki

Za książkę dziękuję z całego serduszka agencji AIM Media!







czwartek, 9 października 2014

097. PROJEKT "ROSIE"







Autor: Graeme Simsion
Tytuł: Projekt "Rosie"
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Media Rodzina













Próbujemy uciec od wielu rzeczy - od minionych wydarzeń, złych doświadczeń, stresowych sytuacji, finansowych zobowiązań, a także od miłości. Ale na szczęście - od miłości nie da się uciec. On zawsze cię znajdzie!

Don to osoba, która całkowicie poświęciła się nauce. Ten profesor genetyki żyje według żelaznych, niezmiennych zasad, każdy jego dzień jest idealnie zaplanowany. Posiada jedynie dwójkę przyjaciół - Gene'a i Claudię. Z tego powodu czyje się samotnie, więc postanawia opracować projekt "Żona". Stwarza kilkunastostronicowy kwestionariusz, który zawiera pytania o wszystkie dziedziny życia potencjalnych kandydatek na partnerkę Dona. Profesor genetyki spotyka się z wieloma kobieta, jednak żadna nie spełnia wymogów. I nagle pojawia się Rosie, która chcąc znaleźć swojego biologicznego ojca, prosi o pomoc Dona. Szalona, niepunktualna, niezorganizowana i hałaśliwa barmanka nie nadaje się na żonę, ale czy to sprawi, że profesor genetyki odmówi jej pomocy? 

Projekt "Rosie" czyta się po prostu błyskawicznie, z zapałem i niegasnącym uśmiechem na twarzy oraz z częstymi wybuchami histerycznego śmiechu. Naprawdę, książka jest bardzo zabawna; napisana tak cudownie ironicznie i z przymrużeniem oka.

Postacie są naprawdę świetne - jedyne w swoim rodzaju, nieszablonowe i niezwykle ciekawe. Wspaniały duet, jaki tworzą Don i Rose porywa od samego początku. Dzięki ich skrajnie różnym charakterom książka jest niezwykle dobrą komedią romantyczną(tak jak obiecuje nam opis z okładki!). A właściwie nie tylko dobrą - także bardzo inteligentną i zupełnie oryginalną. 

Nie sposób nie płakać ze śmiechu podczas czytania Projektu "Rosie", nie sposób nie pokochać głównego bohatera - niezdarnego i dziwacznego Dona, nie sposób tej książki nie polubić oraz nie sposób jej nie polecić. Więc polecam! 

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina! 

wtorek, 7 października 2014

096. ŻYCIE CHARLOTTE BRONTE








Autor: Elizabeth Gaskell
Tytuł: Życie Charlotte Brontë
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 624
Wydawnictwo: MG












Charlotte Brontë nie muszę przedstawiać, prawda? Jest skarbem literatury światowej. Teraz już nikt nie pisze takich romansów jak ona - kojarzących się naprawdę dobrze, ubogacających w mądrość i doświadczenia...

Elizabeth Gaskell była bliską przyjaciółką Charlotte. Napisała też jej pierwszą biografię(powstała ona krótko po śmierci najstarszej siostry Brontë), gdzie chciała nam pomóc odkryć prawdziwą Charlotte. Dzięki temu, że Gaskell znała ją osobiście, była jej bardzo bliska, rozmawiała z nią i przypatrywała się jej życiu mogła ukazać nam również jej duszę. 

Znaczną część biografii stanowi prywatna korespondencja Charlotte, dzięki której jeszcze bardziej możemy poznać jej duszę, która wcale nie jest taka krucha, jaka się z początku wydaje.


Książka wymaga niekiedy czytania między wierszami oraz bardzo dużo cierpliwości. Czyta się wolno i monotonnie. Mnie się momentami tak strasznie wlokła, że miała ochotę już rzucić i już nie wracać. Jednak jest w niej coś takiego, co przywiązuje do siebie czytelnika.

Mimo że książkę czytało mi się trudno i niełatwo było mi przebrnąć przez niektóre fragmenty, to nie uważam, że czas spędzony z Życiem Charlotte Brontë był czasem straconym. Dowiedziałam się wiele interesujących rzeczy o autorce Jane Eyre, poznałam bliżej jej rodzinę, a przede wszystkim poznałam bliżej niezwykłą Charlotte Brontë.

Książkę polecam serdecznie wszystkim wielbicielom Charlotte Brontë. Mnie tak biografia tylko utwierdziła w przekonaniu, że Charlotte była niezmiernie utalentowaną i niezwykłą kobietą. 

Za możliwość poznania bliżej Charlotte Brontë dziękuję wydawnictwu MG!



czwartek, 25 września 2014

095. HOPELESS





Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Hopeless
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Otwarte

Nie mam zamiaru marzyć o idealnym życiu. Wszystkie niepowodzenia to tak naprawdę sprawdziany, które zmuszają nas do wyboru pomiędzy rezygnacją a podniesieniem się z ziemi, otrzepaniem się z kurzu i stawieniem czoła sytuacji. Chcę jej stawić czoła. Być może życie poturbuje mnie jeszcze kilka razy, ale na pewno nie mam zamiaru rezygnować.





Książek o miłości jest tak wiele. A ja tak dużo ich przeczytałam. Wczoraj skończyłam kolejną. I tyle wstępów o miłości napisałam. A mimo to ten temat mi się nie znudził. Miłość jest najpiękniejsza, najważniejsza i najlepsza na całym bożym świecie. Bo od miłości nie uciekniemy, nie da jej się wyprosić z naszego życia – on zawsze nas znajdzie i dopadnie. Zawsze.

Sky została adoptowana w wieku pięciu lat. Dziewczyna uczy się w domu, gdzie nie ma komputera ani telewizora, nie korzysta z komórki. Wreszcie udaje jej się namówić mamę, żeby zacząć naukę w ostatniej klasie liceum. Jednak wcale jej się tam nie podoba. Nie najlepsza reputacja, nieśmiałość oraz… przystojny, tajemniczy chłopak o nieciekawej opinii, który w dziwny sposób ją przyciąga…

Tak. Opis może nie zachęcać. Podobnie jak początek, który nie był zły, ale też nie był dobry. Taki zwyczajny. Na szczęście początek szybko się kończy. I wtedy „Hopeless” Cię zaskakuje. Druga część nie tylko mnie zaskoczyła, ale przede wszystkim zniszczyła. Takich emocji jeszcze nie przeżyłam…

Nie oszukujmy się, Hopeless była czasami tanim, przesłodzonym romansikiem, który drażni i irytuje.  Z pozoru może wydawać się głupią książką dla nastolatek, lecz momentami dojrzałość uczucia Sky i Holdera zaskakuje, a pięknie przedstawiona wartość miłości zachwyca.

Tak książka tak tak cudowna, tak głęboka, tak życiowa i prawdziwa, że nie mogłam się w niej nie zakochać. Dawno nie przeżyłam książki aż tak emocjonalnie. A inne plusy? Nieprzewidywalność, sympatyczni bohaterowie, brak nieścisłości, genialna i bardzo dobrze zaplanowana konstrukcja fabuły, przyjemny język…

Hopeless doprowadzi cię do łez. Hopeless tobą wstrząśnie. Hopeless zmusi cię do głębszych refleksji. Hopeless wzbudzi w tobie emocje, których nie przeżyłeś jeszcze nigdy. Hopeless sprawdzi, że poczujesz się bezsilny. Hopeless cię zmieni.

Przemyśl to.

Niebo jest zawsze piękne. Nawet wtedy kiedy jest ciemno, deszczowo lub pochmurno. 
To moja ulubiona rzecz na całym świecie , bo wiem, że nawet jeśli kiedyś się zgubię,będę samotny albo przerażony, ono i tak zawsze będzie nade mną. I będzie piękne. 
Odtąd za każdym razem, gdy tata sprawi ci przykrość,
możesz zamiast o nim myśleć 
o niebie.


recenzja dla portalu literatura.juventum

wtorek, 23 września 2014

094. 15 DNI BEZ GŁOWY





Autor: Dave Cousin
Tytuł: 15 dni bez głowy
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 278
Wydawnictwo: YA!

To ja zdecyduję, co jest najlepsze dla mnie i dla Jaya – i nikt nigdy więcej nas nie rozdzieli.







Większość książek o miłości to po prostu romanse. Dane było mi w życiu całkiem dużo ich przeczytać. Jedne były gorsze, drugie lepsze i właściwie lubię takie książki. Czasami jednak lubię przeczytać o miłości pod innymi postaciami, a jej oblicz jest nieskończenie wiele. Gdy wzięłam do rąk 15 dni bez głowy czekało mnie magiczne dwieście siedemdziesiąt osiem stron przepełnionych piękną braterską miłością. 


Laurence ma piętnaście lat. Jego mama jest uzależniona od alkoholu, a młodszy braciszek udaje psa. Pewnego dnia chłopcy zostają zmuszeni do walki o następny dzień, ponieważ ich mama zostawia ich bez słowa, jedzenia i pieniędzy. Niepewny jutra Laurence musi sam zaopiekować się bratem, zdobyć dla niego pożywienie, fundusze potrzebne do życia. Czy targany przez skrajne emocje chłopak poradzi sobie z tą sytuacją? Czy mama wróci? Czy przez dwa tygodnie uda mu się przeżyć bez głowy – tak jak karaluchy z jego kuchni?

Ukazanie przez autora miłości braterskiej jest naprawdę piękne. Niezwykłe uczucie i heroiczna walka, żeby być razem, zostawiły ślady na moim serduszku. Dawno żadna książka mnie tak nie zasmuciła, nie wywołała tylu skrajnych emocji, dawno podczas czytania nie czułam się tak bezradna. Najpiękniejszym, a zarazem najsmutniejszym momentem tej książki był moment, gdy mały Jay zaczął myć się zimnej wodzie. Dlaczego? Tylko dlatego, żeby Laurence nie płakał. Niezwykłe.

Niestety, nie wszystko takie było. Przepięknej relacji braci mogłabym poświęcić jeszcze kilka akapitów, jednak wątek romantyczny już nie był taki dobry. Właściwie to w ogóle mi się nie podobał. Według mnie był bardzo naciągany i bardziej podobałoby mi się bez niego, a Mina była dla mnie zbyt idealna.

Historia została napisana naprawdę lekkim, zabawnym i przyjemnym językiem. Powieść bardzo wciąga, da się ją czytać w szkole czy w autobusie, bo skupienie się na treści nie wymaga zbyt dużego wysiłku. Plusem jest humor tej książki, bo nawet gorzkie momenty zostały opisane w taki sposób, że czyta się z uśmiechem na ustach, mimo że po policzkach płyną łzy.

Książkę na pewno będę bardzo miło wspominać, mimo że nie trafiła na listę moich ulubionych powieści. 15 dni bez głowy to bardzo dobra pozycja, która jest warta przeczytania. Ta przepiękna opowieść ukazuje nam głębie braterskiej miłości. Opowiada też o bezradności, o przedwczesnym dorastaniu, o dziecięcych marzeniach i poświęceniu… Mnie ta książka pokazała, że nie wolno się poddawać. Nigdy, przenigdy. I przemyciła do mojego serduszka prawdziwą nadzieję. Dużo prawdziwej nadziei.

Recenzja dla portalu literatura.juventum

wtorek, 2 września 2014

Sierpniowy stosik!

Dzień dobry, kochani!
Zapraszam do obejrzenia moich sierpniowych piękności!



Zacznijmy od książki, której tutaj nie ma, ponieważ pożyczyłam ją Cioci - mowa tutaj o przepięknych Moich porach roku. To absolutnie genialna i obowiązkowa pozycja, jej recenzję możecie przeczytać tutaj.
A wracając już do książek ze zdjęcia: pierwsza po prawej stronie to biografia Poświatowskiej - Uparte serce. Można było ją już zobaczyć w lipcowym stosiku, a na początku sierpnia przyszedł do mnie jeszcze jeden egzemplarz tej książki - można było wygrać go w konkursie, którego wyniki pojawią się na dniach. Obok znajduję się jedyny egzemplarz recenzyjny w tym stosiku - Życie Charlotte Brontë. Dostałam tę piękną pozycję od wydawnictwa MG. Następnie dwie książeczki, które mam z wymiany na lubimyczytac. Są to: Anioł stróż, którego Ciocia poleca mi już od dawna oraz Hopeless, bo ta książka jest moim marzeniem, od kiedy się o niej dowiedziałam. Kolejne cztery pozycje to książki pożyczone: Miasto zagubionych dusz, za które bardzo dziękuję Agacie, Wszechświaty mam od Madzi(dziękuję też!) oraz Kiedy czasu nie będzie...(pożyczone od Cioci, bo Mama polecała) i Kolejny e-mail od Pana Boga, bo tę serię uwielbiam(także podziękowania dla Cioci). I na końcu prezent od Taty - Duży mały poradnik życia - bardzo przyjemna książka.

Życzę Wam powodzenia, dużo szczęścia, zapału do nauki w roku szkolnym! 
Trzymajcie się ciepło!

sobota, 30 sierpnia 2014

093. DZIEWCZYNY Z POWSTANIA



Autor: Anna Herbich
Tytuł: Dziewczyny
z powstania
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: Znak 

Cel, o który walczyłam w powstaniu, cel, dla którego zginęło tylu moich kolegów i koleżanek, się przecież ziścił. Tutaj jest, więc moje miejsce. Tutaj się urodziłam, tutaj walczyłam i tutaj umrę.
Teresa Łatyńska z domu Potulicka




Siedemdziesiąt lat temu miało miejsce powstanie warszawskie. Wiele mówi się o męstwie mężczyzn w tym wydarzeniu, a o kobietach nikt nie wspomina. A przecież równie dzielnie walczyły w powstaniu walczyły. Jako sanitariuszki, kucharki i łączniczki, także z bronią w ręku, ale przede wszystkim jako córki, siostry, żony i matki. Na szczęście znalazła się pani Anna Herbich, która o nich pomyślała. I tak powstała rewelacyjna książka Dziewczyny z powstania.

Szczęśliwe, ciekawe świata, zakochane dziewczyny musiały zmierzyć się z brutalną rzeczywistością powstańczą. Było ich około pół miliona. W  niezwykle urzekających „Dziewczynach z powstania” zostało opisanie jedenaście historii jedenastu bardzo odważnych i walecznych kobietach.

Do powstania poszłabym raz jeszcze. Bez najmniejszego wahania. Nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył okupacji. Te pierwsze sierpniowe dni… Na domach zawisły niewidziane od 1939 roku polskie flagi, pojawili się polscy żołnierze, ludzie rzucali się sobie w ramiona. To był kawałek Polski, tej prawdziwej, wolnej. Straty, jakie ponieśliśmy, były oczywiście potworne. Do tego ci wszyscy niewinni mieszkańcy Warszawy… Innego wyjścia jednak nie było.
Krystyna Sierpińska z domu Myszkowska

Dziewczyny z powstania to niesamowita, niezwykle piękna i urzekająca pozycja. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Bo tutaj nie podziwiałam fikcyjnych bohaterów literackich, tylko najprawdziwszych bohaterów. A właściwie bohaterki.

Te bohaterki opowiadają o piekle powstania warszawskiego. Niby każda opowieść jest o tym samym wydarzeniu, ale każda opowiedziana jest inaczej.  Opowiadają o pierwszych miłościach, pożegnaniach, trudach, ucieczkach. Opowiadają o wojnie – okrutnym tworze, który niszczy wszystko, co spotyka na swojej drodze i odbiera ludziom wszystko, co miało dla nich jakiekolwiek znaczenie…

Sanitariuszki (źródło zdjęcia)

Urzekło mnie i zachwyciło to, że każda z kobiet opowiada sama nam swoją historię. Czułam się, jakbym siedziała przy herbatce razem ze starszą panią, która mówi o powstaniu tylko mnie.

Jestem tą książką zachwycona.  Została przepięknie i lekko napisana, czyta się ją jednych tchem. Jest to pozycja obowiązkowa, nie tylko dla pasjonatów powstania warszawskiego. Ją TRZEBA przeczytać.

Moich słów jest w tej recenzji mało, ale ta książka nie potrzebuje żadnego komentarza. Potrzebuje jedynie przeczytania.

Czy Twoje miasto jest bombardowane? Czy twojemu mężowi grozi śmierć od nieprzyjacielskiej kuli? Czy twoje dzieci głodują? Jeżeli nie, to nie masz powodu do narzekania. Wszystko inne jest bowiem błahostką.
Irena Herbich z domu Wilga

Recenzja dla portalu literatura.juventum!

wtorek, 26 sierpnia 2014

092. DRZEWO MIGDAŁOWE






Autor: Michelle Cohen Corasanti
Tytuł: Drzewo migdałowe
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: SQN

Dobre rzeczy utrudniają wybór,
złe
 rzeczy nie pozostawiają wyboru.






Uwielbiam ten moment, kiedy podczas czytania zaczynam rozumieć, co tak naprawdę oznacza tytuł książki. Ta chwila, gdy orientujesz się, że powieść nie została nazwana przypadkowo, że ma głębszy sens. Tak samo było w przypadku Drzewa migdałowego autorstwa Michelle Cohen Corasanti. Te dwa słowa niezwykle idealnie ilustrują to, co znajduje się w powieści, dokładnie współgrają z historią Ahmada. Lepiej nazwać tej książki nie było można. 

Drzewo migdałowe jest historią Palestyńczyka Ahmada. Chłopiec wychowuje się w trudnych warunkach, w czasie konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Jego życie jest pełne strachu, przemocy i rozlanej krwi. Gdy z powodu jednej tajemnicy Ahmada życie jego rodziny się rozpada. Chłopak musi szybko dorosnąć, żeby utrzymać i otoczyć opieką rodzinę. A przede wszystkich nie może ich zawieźć. Ahmad, zafascynowany matematyką i fizyką, aby zarobić pieniądze zajmuje się budowaniem domów dla Żydów. Naukowe umiejętności otwierają mu drzwi do lepszego życia. Życia pełnego sukcesów, ale i tragedii oraz przeciwności, którym musi stawić czoła. A temu wszystkiemu przygląda się drzewo migdałowe, które śledzi całe życie Ahmada i jego rodziny.

Trudno mi jest tutaj coś napisać o tym, jak mi się czytało, o bohaterach, o języku, jakim posługiwała się autorka. To kolejna książka, która zamknęła mi usta, której nie da się przeczytać jednym tchem, gdyż co jakiś czas trzeba zrobić sobie przerwę i chwilę podumać, zastanowić się nad treścią, ale i nad swoim życiem.

Nienawiść bierze się ze strachu i braku wiedzy. Gdyby ludzie mogli poznać tych,
których nienawidzą, i skupić się na tym, co ich łączy, mogliby przełamać tę wrogość.

Książka stała się dla mnie inspiracją. I niewątpliwie będzie nią dla każdego, kto ją przeczyta. Mimo bardzo trudnych warunków Ahmadowi udało się dokonać wielkich rzeczy. Dlaczego w takim razie my nie możemy robić niezwykłe rzeczy. Możemy tak jak on spełniać nasze marzenia i dać się zaskoczyć, bo bo ich spełnienia często przewyższa nasze najśmielsze pragnienia. Warto czasem zaryzykować. I nie bać się porażki, bo ona sprawi, że staniemy się mądrzejsi.

Wróćmy jeszcze do drzewa migdałowego. Symbolizuje ono miejsce, które jest jedyną przystanią głównego bohatera, całe życie z nim jest i całe życie go chroni. Ogromna ilość wydarzeń w książce jest związana z drzewem migdałowym. Dla Ahmada jest ono było podporą, czymś stałym, jedyną niezmienną rzeczą w jego życiu.

Oczywiście, Drzewo migdałowe polecam. To piękna, mądra, poruszająca i motywująca do czytania książka. Jednak momentami Drzewo migdałowe po prostu mnie przytłaczało. Trudno będzie mi o niej zapomnieć. Przytłaczała mnie ta wojna, przemoc, brak wody i pożywienia, ból, życie w okropnych warunkach. To cierpienie bardzo mnie dotknęło, momentami nie miałam już siły o tym czytać. Do tym doświadczeniu mogę powiedzieć, że warto się dwa razy zastanowić, czy naprawdę chce się ją czytać.

Nie możesz cofnąć czasu i zacząć wszystkiego od nowa,
ale możesz od tej chwili tworzyć nowe zakończenie.

A Ty? Znalazłeś już miejsce, które ma Cię chronić przez całe życie?

Recenzja dla portalu literatura.juventum!

niedziela, 24 sierpnia 2014

091. MOJE PORY ROKU






Autor: Laura Izabela Jurga
Tytuł: Moje pory roku
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 245
Wydawnictwo: Esprit

Życie składa się z wielu przeszkód. Nie chodzi o to, jak je omijać, ale jak skutecznie je pokonywać. Wtedy zawsze jesteśmy mocniejsi.





Zanim wzięłam do rąk książkę Moje pory roku pomyślałam sobie, że dawno nie czytałam żadnej książki, która spowodowałaby, że chcę żyć inaczej, która poskładałaby moje serduszko i duszę na nowo, która wyzwoliłaby ze mnie tęsknotę do bycia lepszym człowiekiem, która dotknęłaby mojej duszy. Postanowiłam dać się zaskoczyć i zaczęłam czytać  Moje pory roku. Ta książka przewyższyła moje największe oczekiwania...

Ale od początku. Autorka Moich pór roku, Pani Laura, urodziła się z czterokończynowym niedowładem, który nastąpił w wyniku dziecięcego porażenia mózgowego. Każdemu etapowi jej życia towarzyszyła, towarzyszy i towarzyszyć będzie rehabilitacja. Mimo tego Pani Laura dzięki spełniania swoich marzeń i walce o siebie, osiągnęła bardzo dużo.

Po skończeniu czytania Moich pór roku nie miałam pojęcia, co ze sobą zrobić. Gdy wreszcie chciałam zacząć czytać następną książkę, nie wiedziałam, którą wybrać. Mam na półkach kilkadziesiąt książek, które czekają na przeczytanie, ale po Moich porach roku żadna nie wydawała się odpowiednia. Zaczęłam czytać cztery książki, ale żadna nie była dość dobra...

To była jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam. I najmądrzejszych, i dających najwięcej nadziei, i najbardziej wzruszających. I najbardziej dotykających duszy, i zmieniających serduszko.

Pani Laura to wielki cud. Jej serce jest proste, kochane i otwarte  - najpiękniejsze, jakie można mieć. Ma w sobie tyle miłości, nadziei, wiary i dobroci, że aż trudno to opisać. Dzięki jej książce Bóg dokonał wielkiego cudu w moim serduszku - rozmnożenia tej miłości, nadziei, wiary i dobroci. Dzięki Pani Laurze poczułam, jak Bóg się do mnie uśmiecha. Bardzo szeroko się uśmiecha.

Słowo polecam jest zbyt małe, wręcz puste. Dlatego nie będę tym razem polecać. Po prostu podziękuję. Podziękuję Bogu, za tę książkę, bo bez Niego by jej nie było, bo On przychodzi ze swoimi pomysłami, bez Niego nie da się czegokolwiek zrobić. Na jednych z rekolekcji usłyszałam, że Bóg robi wszystko za pośrednictwem człowieka. I za to dziękuję. Dziękuję za potęgę nadziei i piękne serce Pani Laury. Dziękuję za to, że mogłam przeczytać tę książkę. Dziękuję Temu, Który Mnie Stworzył za Jego najszerszy, najbardziej urzekający i najpiękniejszy uśmiech.

A jednak ją polecę. Ale nie tak zwyczajnie, tylko tak z serca.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Esprit!