sobota, 16 sierpnia 2014

Konkurs z Poświatowską!

Dzień dobry, kochani!

Osoby, które śledzą mój fanpage mogły przeczytać, że na blogu pojawi się niespodzianka, dlatego z wielką radością zapraszam na konkurs!

W konkursie do wygrania jest biografia Haliny Poświatowskiej Uparte serce autorstwa Kaliny Błażejowskiej!

Aby wziąć udział w konkursie należy dodać komentarz, w którym:
♥ wyrazisz chęć udziału w konkursie,
♥ podasz Twój e-mail kontaktowy,
♥ wkleisz tekst Twojego ulubionego wiersza polskiego poety(razem z tytułem i autorem).

Konkurs trwa do 31 sierpnia. Zwycięzcy zostaną wybrani przez losowanie. 

Zapraszam do udziału i życzę powodzenia! 


(W miarę możliwości proszę o umieszczenie gdzieś informacji o konkursie)

22 komentarze:

  1. zgłaszam się !
    mail: dominika.justyna@poczta.onet.pl
    baner: http://czytelniadominiki.blogspot.com/p/koknursy.html

    Nic dwa razy się nie zdarza
    i nie zdarzy. Z tej przyczyny
    zrodziliśmy się bez wprawy
    i pomrzemy bez rutyny.

    Choćbyśmy uczniami byli
    najtępszymi w szkole świata,
    nie będziemy repetować
    żadnej zimy ani lata.

    Żaden dzień się nie powtórzy,
    nie ma dwóch podobnych nocy,
    dwóch tych samych pocałunków,
    dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

    Wczoraj, kiedy twoje imię
    ktoś wymówił przy mnie głośno,
    tak mi było, jakby róża
    przez otwarte wpadła okno.

    Dziś, kiedy jesteśmy razem,
    odwróciłam twarz ku ścianie.
    Róża? Jak wygląda róża?
    Czy to kwiat? A może kamień?

    Czemu ty się, zła godzino,
    z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
    Jesteś - a więc musisz minąć.
    Miniesz - a więc to jest piękne.

    Uśmiechnięci, współobjęci
    spróbujemy szukać zgody,
    choć różnimy się od siebie
    jak dwie krople czystej wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to Wisława Szymborska-"Nic dwa razy" :))

      Usuń
  2. Ja również się zgłaszam, bo i zadanie przyjemne. :)
    malinowa.jagodzianka@gmail.com

    Agnieszka Osiecka - "Luna srebrnooka"

    Lunatycznie się przechadza luna srebrnooka
    i ogląda w czarnym stawie swoją drugą twarz.
    Karolina ma kokardę w kolorowych lokach
    i ubierze się na randkę w całkiem nowy płaszcz.

    Jakieś dziwne śmiechy słychać
    w mrokach i półmrokach,
    pachnie mięta, majeranek, pachnie biały bez.
    W taki wieczór każdy kogoś chociaż trochę kocha,
    a przynajmniej mu się zdaje, że tak właśnie jest.

    Te dziewczyny, które w oknach stoją bardzo same,
    i ta pani co przegląda album starych zdjęć,
    one piszą do księżyca listy niekochane,
    i wrzucają w czarne morze obojętnych serc.

    Bardzo proszę zgasić księżyc, wyciąć majeranek,
    bo to drażni takich ludzi, którym smutno jest.
    Bardzo proszę zgasić księżyc, piszą niekochane,
    albo zrobić coś dla ludzi, którym smutno jest

    OdpowiedzUsuń
  3. juulka323@interia.pl - zgłaszam chęć! :)

    Rozmowa liryczna
    Konstanty Ildefons Gałczyński

    - Powiedz mi jak mnie kochasz.
    - Powiem.
    - Więc?
    - Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
    Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
    W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
    W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
    I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
    I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
    nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
    W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
    I na końcu ulicy. I na początku.
    I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
    W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
    W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
    Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
    I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
    - A latem jak mnie kochasz?
    - Jak treść lata.
    - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
    - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
    - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
    - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
    Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
    A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się :)
    e-mail: inka144@interia.pl

    Krzysztof Kamil Baczyński
    "Samotność"

    O! nie jestem człowiekiem: huczy noc nade mną.
    Płomień mój jak anioły odchodzące w ciemność.
    Ogromne, całe w blasku sine piętna czasu
    jak odrzucone w wieczność pokolenia głazów.
    O! nie jestem człowiekiem. Koła nieboskłonów
    trzeszcząc suną przeze mnie ziemią ocaloną.
    Ocaloną? Czas taki: tak dawno; już nie wiem,
    już nie pomnę, kto ziemię tak odcisnął w niebie,
    wiem tylko żem zgubiony, o, ten czas bez ludzi
    to bez twarzy zwierciadło, które z wolna studzi
    jakieś płomienie mroczne, kształty w siebie zbiera,
    i ja w nim bez odbicia, i ja w nim umieram.
    O,, dajcie mi spojrzenie, przywróćcie choć przyśpiew
    żuków w lwiej paszczy, choć do oczu liście
    mi przyłóżcie, bym poznał jeden nerw nie ciemny
    i jeden kolor żywy i nie nadaremny.
    Nie ma ludzi. To tylko tragiczność tak krzepnie
    w pomniki fantastyczne rosnące beze mnie
    i poza mną rosnące. Wzrok ich jak zasłona
    i za grzech pierworodny odjęte ramiona.
    O, daj mi ten grzech poznać. Nikt na mnie nie woła.
    O, daj mi choć szatana poznać, lub mi daj anioła.
    0, wróć mi czyn przedwieczny lub milczenie wróć mi,
    abym człowiekiem chodził między tymi ludźmi,
    których pamiętam jeszcze i których ujrzałem
    w widzeniu ostatecznym. Niech się staną ciałem.
    A ja spośród ciemności widzę tych, co niosą
    swoje stopy przez ogień i przechodzą boso
    po tych zgliszczach pożogi, którą sami wznieśli
    i której na ramionach wątłych [nie] unieśli.
    A ja spośród ciemności tych widzę, co bluźnią,
    bo na zmartwychpowstanie przybyli za późno,
    i tych, co ściąwszy serce czyjeś jak kwiat ciszy
    płaczą z ognistej studni, gdzie ich nikt nie słyszy.
    I czuję na swych oczach dłonie potępione,
    co niewiarę i ciemność na dzieci włożyły
    i tych, którym starczyło do pół-zbrodni siły,
    a cały grzech przez wieki niosą na ramionach.
    A ja spośród ciemności. 0, ja nie człowiekiem,
    ja tylko głosem bożym zbawionym od piekieł,
    któremu - odciętemu od ust wzdętych nieba -
    czynów boskich nie stało, a ludzkich nie trzeba.
    29.IV.42 r.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z ogromną przyjemnością, zgłaszam się ;)
    e- mail: joanna.stoczko@op.pl

    Jan Kochanowski
    Hymn ("Czego chcesz od nas, Panie...")

    Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
    Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
    Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
    I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
    Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszystko Twoje,
    Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
    Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
    Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.
    Tyś pan wszystkiego świata, Tyś niebo zbudował
    I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował;
    Tys fundament założył nieobeszłej ziemi
    I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.
    Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
    A zamierzonych granic przeskoczyć się boi;
    Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają.
    Biały dzień a noc ciemna swoje czasy znają.
    Tobie k'woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
    Tobie k'woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
    Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
    Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.
    Z Twej łaski nocna rosa na mdłe zioła padnie,
    A zagorzałe zboża deszcz ożywia snadnie;
    Z Twoich rąk wszelkie żwierzę patrza swej żywności,
    A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
    Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
    Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
    Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
    Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!

    Piękny, spokojny, dostojny dzięki pytaniom retorycznym i tonacji wykrzyknikowej.

    A informacja o konkursie poszła już w świat :)

    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo chętnie wezmę udział w konkursie, od dawna jestem zaintrygowana twórczością, jak i życiem Poświatowskiej :)
    Mój adres e-mail to: anncinnamon29@gmail.com
    Mam wiele wierszy, które lubię, jednak ostatnio moim sercem zawładnął wiersz Rafała Wojaczka "Bądź mi":

    Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
    Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
    Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs

    Bądź biegunem mojego pomylonego serca
    Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
    Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

    Bądź mi stanikiem, majtkami, podwiązką
    Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
    Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew

    Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
    Przeszłością i przyszłością, sekunda i wiecznością
    Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem

    Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
    Bądź złością i pogardą, nieszczęściem i nudą
    Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matka synem

    Bądź - i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
    A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
    Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć


    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z radością wezmę udział w konkursie C:
    e-mail to: natala286@interia.pl
    Z wierszy jest mi bardzo trudno wybrać, szczególnie między Szymborską a Baczyńskim, ale chyba wybiorę Jesień pragnień, który łączy się z pewnym pięknym wspomnieniem sprzed tygodnia.

    Jesień pragnień

    Wiatr kuje szyby, trzeba się ciągle żegnać
    i szukać lasów pociętych uporem na przestrzał.
    Wiatr kuje szyby: po młocie młot,
    młoty.
    Wzdęte liście zawilgły od łez lokomotyw.
    I marszem świat wygasły dławi od powietrza,
    i ciężar nieba: trzeba się ciągle żegnać,
    a tutaj odlot pragnień co noc niełaskawszy,
    a tutaj tępa pamięć, której się nie zaprzesz.
    Dalej, dalej jest okrzyk drogi niewzruszony,
    odloty wiecznych odlotów wokoło.
    Na wielkim dębie nocy wiszę sam zgubiony,
    na wielkim dębie nocy nieodpadła żołądź.
    Trzeba się ciągle żegnać z powietrzem ostrzejszym od kwarcu,
    z wiaduktami oddechów z obumarłych alej.
    Trzeba się ciągle żegnać krzyżami przy drodze.

    A dalej w głębi nocy powrót mi się pali.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się do konkursu ;)
    aleksandra.antoniak@onet.pl

    Anna Kamieńska
    'Granica'

    z myślą o Matce Teresie z Kalkuty

    To jest ziemia graniczna
    ziemia oskarżona
    ziemia trędowata
    Nie dzieli ona systemów politycznych
    języków ideologii wyznań
    To jest siekiera leżąca między bogactwem i nędzą
    między zbrodnią i łaską
    między kłamstwem i prawdą
    między wojną i prawdziwym pokojem
    między śmiercią głodową i głodem śmierci
    ziemia rozszarpana rozdarta
    ziemia pusta
    której nikt nie odważy się deptać

    tylko jedna stara zakonnica z Kalkuty
    maszeruje tam i z powrotem
    jak pracowita srebrna igła
    i pajęczą nicią zszywa przepaść

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgłaszam się!
    kasiuleczka33@interia.pl

    Tomasz Jakubiak "Uwierz w anioły"

    Uwierz w Anioły
    nawet jeśli ich skrzydła są czarne
    Uwierz w Diabła
    choćby na jego rogach spoczywała
    płonąca aureola
    Uwierz w ślepą miłość
    i równie ślepą nienawiść
    Uwierz w słowa, z których szydzi czas
    Uwierz w strach
    Uwierz oczom i spragnionym dłoniom
    obrazom pełnym barw i zaklętego
    Milczenia
    Uwierz w dotyk, w muzykę i w głos,
    i w ciszę
    Uwierz w tysiące codziennych spraw
    Któregoś dnia uwierz
    we mnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście, że się zgłaszam <3
    E-mail: scathach27@gmail.com

    Wisława Szymborska
    "Radość pisania"

    Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?
    Czy z napisanej wody pić,
    która jej pyszczek odbije jak kalka?
    Dlaczego łeb podnosi, czy coś słyszy?
    Na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta
    spod moich palców uchem strzyże.
    Cisza - ten wyraz też szeleści po papierze
    i rozgarnia
    spowodowane słowem las gałęzie.

    Nad białą kartką czają się do skoku
    litery, które mogą ułożyć się źle,
    zdania osaczające,
    przed którymi nie będzie ratunku.

    Jest w kropli atramentu spory zapas
    myśliwych z przymrużonym okiem,
    gotowych zbiec po stromym piórze w dół,
    otoczyć sarnę, złożyć się do strzału.

    Zapominają, że tu nie jest życie.
    Inne, czarno na białym, panują tu prawa.
    Okamgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę,
    pozwoli się podzielić na małe wieczności
    pełne wstrzymanych w locie kul.
    Na zawsze, jeśli każę, nic się tu nie stanie.
    Bez mojej woli nawet liść nie spadnie
    ani źdźbło się nie ugnie pod kropką kopytka.

    Jest więc taki świat,
    nad którym los sprawuję niezależny?
    Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
    Istnienie na mój rozkaz nieustanne?

    Radość pisania.
    Możność utrwalania.
    Zemsta ręki śmiertelnej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Biorę udział :D
    aleksandra-tomczyk@o2.pl

    Kot w pustym mieszkaniu-Wisława Szymborska

    Umrzeć - tego się nie robi kotu.
    Bo co ma począć kot
    w pustym mieszkaniu.
    Wdrapywać się na ściany.
    Ocierać między meblami.
    Nic niby tu niezmienione,
    a jednak pozamieniane.
    Niby nieprzesunięte,
    a jednak porozsuwane.
    I wieczorami lampa już nie świeci.

    Słychać kroki na schodach,
    ale to nie te.
    Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
    także nie ta, co kładła.

    Coś się tu nie zaczyna
    w swojej zwykłej porze.
    Coś się tu nie odbywa
    jak powinno.
    Ktoś tutaj był i był,
    a potem nagle zniknął
    i uporczywie go nie ma.

    Do wszystkich szaf się zajrzało.
    Przez półki przebiegło.
    Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
    Nawet złamało zakaz
    i rozrzuciło papiery.
    Co więcej jest do zrobienia.
    Spać i czekać.

    Niech no on tylko wróci,
    niech no się pokaże.
    Już on się dowie,
    że tak z kotem nie można.
    Będzie się szło w jego stronę
    jakby się wcale nie chciało,
    pomalutku,
    na bardzo obrażonych łapach.
    O żadnych skoków pisków na początek

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się!
    kinga.godowska@vp.pl
    Ewa Lipska - "Wybaczcie mi to"…

    Nie odpowiadam, na wasze listy telefony.
    Porzucam przyjaźnie.

    Wybaczcie mi to…

    Coraz bardziej przywiązuję się do siebie,
    Wycofuję się w głąb.
    Nie zadziwia mnie naród.
    Nie zadziwia mnie tłum.
    Zwycięstwa i klęski łączą się w jedno.
    Zyski i straty łączą się w jedno.
    Na wrzosowiskach podziwiam motyla.
    Nocami karmię nietoperze.
    Z wierzchołka góry
    obserwuję
    zachodzącą ostrygę słońca.

    Wybaczcie mi to…

    OdpowiedzUsuń
  14. Biorę udział!
    annapotuczko@gmail.com

    Krzysztof Kamil Baczyński
    "Z lasu"

    Las nocą rośnie jak jezior poszum.
    Droga kołysze we mchu, we mchu.
    Ciężkie kolumny mroku się wznoszą.
    Otchłanie puste z ciemności płoszą
    krzyk zły, wysoki jak ze snu.

    A dołem potok ludzi i wozów
    i broni chrzęst we mgle, we mgle.
    Spod stóp jak morze wydęte grozą
    nieujarzmiona piętrzy się ziemia
    i głosy ciemne leżą w przestrzeniach
    jak to, co czeka obce i złe.

    Żołnierze smukli. Twarzyczki jasne,
    a moce ciemne trą się i gniotą,
    lądy się łamią, sypie się złoto
    i chyba pancerz ziemi za ciasny
    pęka, rozsadza i grzmi, i grzmi.

    Twarzyczki jasne! na widnokręgach
    armie jak cęgi gną się i kruszą.
    O moi chłopcy, jakże nam światy
    odkupić jedną rozdartą duszą?

    Kochać, a to się wydaje mało,
    ginąć - to słabość tylko wyzwolić,
    bo nie nadąża chłopięce ciało,
    a ciemność stoi i grzmi, i grzmi.

    Las nocą rośnie. Otchłań otwiera
    usta ogromne, chłonie i ssie.
    To tak jak dziecko, kiedy umiera,
    i tak jak ojciec, który żyć musi.
    Przeszli, przepadli; dym tylko dusi
    i krzyk wysoki we mgle, we mgle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A baner umieszczam tutaj: http://book-loaf.blogspot.com/p/konkursy_44.html

      Usuń
  15. Zgłaszam się!! :3

    angelikapikaczu@gmail.com


    Rzęsa - Leopold Staff
    W starym, zapuszczonym parku
    Stałem nad stawem
    Pokrytym grubym kożuchem rzęsy.
    Myśląc,
    Że woda była tu kiedyś przejrzysta
    I dziś by być taka powinna.
    Podjętą z ziemi suchą gałęzią
    Zacząłem zgarniać zieloną patynę
    I odprowadzać do odpływu.

    Zastał mnie przy tym zajęciu
    Mędrzec spokojny
    O czole myślą rozciętym
    I rzekł z łagodnym uśmiechem
    Pobłażliwego wyrzutu:
    "Nie żal ci czasu?
    Każda chwila jest kroplą wieczności,
    Życie mgnieniem jej oka.
    Tyle jest spraw arcyważnych".

    Odszedłem zawstydzony
    I przez dzień cały myślałem
    O życiu i o śmierci,
    O Sokratesie
    I nieśmiertelności duszy,
    O piramidach i pszenicy egipskiej,
    O rzymskim Forum i księżycu,
    O mamucie i wieży Eiffla...
    Ale nic z tego nie wyszło.

    Wróciwszy nazajutrz
    Na to samo miejsce,
    Ujrzałem nad stawem,
    Pokrytym grubym, zielonym kożuchem,
    Mędrca z czołem wygładzonym,
    Który spokojnie,
    Porzuconą przeze mnie gałęzią,
    Zgarniał z powierzchni wody rzęsę
    I odprowadzał do odpływu.

    Wkoło szumiały cicho drzewa,
    W gałęziach śpiewały ptaki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się
    szeptywyobrazni@gmail.com

    Różewicz Tadeusz "Ocalony"

    Mam dwadzieścia cztery lata
    ocalałem
    prowadzony na rzeź.

    To są nazwy puste i jednoznaczne:
    człowiek i zwierzę
    miłość i nienawiść
    wróg i przyjaciel
    ciemność i światło.

    Człowieka tak się zabija jak zwierzę
    widziałem:
    furgony porąbanych ludzi
    którzy nie zostaną zbawieni.

    Pojęcia są tylko wyrazami:
    cnota i występek
    prawda i kłamstwo
    piękno i brzydota
    męstwo i tchórzostwo.

    Jednako waży cnota i występek
    widziałem:
    człowieka który był jeden
    występny i cnotliwy.

    Szukam nauczyciela i mistrza
    niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
    niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
    niech oddzieli światło od ciemności.

    Mam dwadzieścia cztery lata
    ocalałem
    prowadzony na rzeź.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgłaszam się :)
    Mój e-mail to: coralinn2907@gmail.com

    Mój ulubiony wiersz to "Dziewczyna" Bolesława Leśmiana:

    Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,

    A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.



    I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,

    I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...



    Mówili o niej: "Łka, więc jest!" - I nic innego nie mówili,

    I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...



    Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!

    I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?



    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

    Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.



    Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!

    Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!



    Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...

    I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!



    Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!

    I tylko inny płynie czas - i tylko młot inaczej dzwoni...



    I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!

    I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?



    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

    Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.



    Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!

    I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...



    I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...

    I znikła treść - i zginął ślad - i powieść o nich już skończona!



    Lecz dzielne młoty - Boże mój - mdłej nie poddały się żałobie!

    I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!



    Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!

    I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?



    "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!" -

    Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.



    I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!

    Lecz poza murem - nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!



    Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!

    Bo to był głos i tylko - głos, i nic nie było oprócz głosu!



    Nic - tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!

    Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?



    Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,

    Potężne młoty legły w rząd, na znak spełnionych godnie trudów.



    I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!

    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  19. Chętnie zgłaszam się do konkursu :)
    e-mail: anna.wiel18@interia.pl

    Dziwne, że nikt nie dodał jeszcze wiersza wspaniałej Haliny Poświatowskiej. Tak intensywnie chcącej przeżywać życie, mimo dającemu się we znaki, choremu sercu. Jej wola walki i jednoczesna świadomość czyhającej śmierci były niesamowite.

    Oto jeden z moich ulubionych wierszy H. Poświatowskiej:

    *** (więc jesteś)

    więc jesteś jesteś jesteś
    daj niech sprawdzę
    niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami
    niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
    oślepłym ze zdumienia oczom

    jeszcze twój głos usłyszeć chcę
    zapachem się zaciągnąć
    pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami
    i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
    dochodzić prawdy pocałunkami

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj :) Z przyjemnością zgłaszam się do konkursu. Mam dwa ulubione wiersze, które wiszą u mnie w pokoju na tablicy, bo emanują mądrością i prawdą. Pierwszy z nich jest autorstwa Wisławy Szymborskiej "Nic dwa razy się nie zdarza" i został już tu wklejony, więc nie pozostaje mi nic innego jak wkleić drugi....

    Jan Twardowski, Spieszmy się kochać ludzi

    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
    zostaną po nich buty i telefon głuchy
    tylko co nieważne jak krowa się wlecze
    najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
    potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
    jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
    kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

    Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
    zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
    przychodzi jednocześnie jak patos i humor
    jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
    tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
    jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
    żeby widziec naprawde zamykają oczy
    chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
    kochamy wciąż za mało i stale za późno

    Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
    a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

    Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
    i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
    i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
    czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą


    Mój e-mail: elementarz90@gmail.com
    Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Kochany Czytelniku!
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli pozostawisz tutaj swój ślad. Ten blog jest miejscem, gdzie dzielę się z innymi moimi myślami, dlatego chętnie przeczytam Twoje spostrzeżenia. Bardzo cenię sobie każdy komentarz, ponieważ motywują mnie do dalszej pracy.
Pozdrawiam cieplutko!